sobota, 28 stycznia 2017
wtorek, 24 stycznia 2017
Book Tour "Uratuj mnie" - Anna Bellon
Dziś notka, która powinna pojawić się już dawno temu. Mam nadzieję, że Zaczytana Wiedźma mnie nie zabije za moje opóźnienie, ale zdaje chyba sobie sprawę, że podobnie jak ona - w domu tylko sypiam ;)
Czasu zupełnie tyle co nic, nauka, praca, dojazdy. Nie będę się jednak na tym rozwodzić. Pora zrecenzować książkę, którą miałam okazję przeczytać dzięki wspomnianej już organizatorce Book Tour Zaczytanej Wiedźmie 💜
Przejdźmy, więc do książki :)
Opis
Normalne życie Mai skończyło się, gdy zginął jej ukochany brat.
Pogrążyła się w żałobie, zerwała kontakty z wszystkimi przyjaciółmi.
Liczyły się tylko książki i muzyka.
Prawdziwe życie Kylera może się dopiero zacząć. Gdy skończy liceum,
przestanie się przeprowadzać, zmieniać szkoły, gdy uwolni się od
toksycznego ojca. Na razie jedyną ucieczką pozostaje muzyka. I
prowokowanie otoczenia napisami na koszulkach.
„A później nauczyłam się wszystkiego od nowa. Pojawił się ktoś, kto
przebił się przez wzniesiony przeze mnie mur. Wziął go szturmem i nie
pozwolił mi się z powrotem za nim schować. Wszedł w moje życie,
śpiewając lekko zachrypniętym głosem o dziewczynie ulotnej jak
papierosowy dym”.
W nowej szkole Kyler poznaje Maię. I postanawia się z nią zaprzyjaźnić.
Ale czy dziewczyna, która odtrąca od siebie wszystkich, jest na to
gotowa? Czy Kyler ma w sobie tyle siły, by nie odpuścić?
I czy to na pewno przyjaźń?
„Uratuj mnie” to pierwsza część serii „The Last Regret”, opowiadającej o
grupie przyjaciół z liceum, którzy zakładają zespół rockowy. Książka w
zmienionej wersji była publikowana na Wattpadzie, gdzie uzyskała ponad
milion odsłon.

http://zaczytanawiedzma.blogspot.com

Recenzja
Zacznę od tego, iż książkę pomimo trudnej tematyki, którą porusza czyta się szybko i sprawnie. Język, którego używa autorka nie jest zbyt wymagający , wręcz lekki i przyjemny (co trochę kontrastuje z bólem przeżywanym przez główną bohaterkę).
Szczerze powiedziawszy nie wiem, z której strony podejść do tej powieści. Po pierwsze jest to typowa książka młodzieżowa, którą pewnie odebrałabym zupełnie inaczej, gdybym była o kilka lat młodsza. Jestem pewna, że wtedy wywołałaby we mnie jakiś wulkan emocji, teraz tak nie było. Nie było szału, historia była dosyć schematyczna. To jednak nie zmienia faktu, że książka ogólnie była dobra.
Co do bohaterów... Nie mam za bardzo do czego się przyczepić, każdy grał swoją rolę, nie było tak jakiś skrajnie denerwujących postaci. Rozumiałam i ból Mai, i sytuację Kylera. Nie irytowało mnie to w żaden sposób. Jeszcze raz to napiszę: GDYBYM BYŁA MŁODSZA, pewnie główny bohater skradłby moje serce (nie pewnie, a na pewno). Odczułam jakiś sentyment, ale to chyba ta starość już nadeszła :p
Jestem pełna podziwu dla autorki, która jak teraz czytam ma jedynie 21 lat! Zazdrość we mnie wstępuje, ale również duże uznanie, że pomimo tak młodego wieku, udało jej odnieść niewątpliwy sukces wydania swojej własnej książki 👍
Co do emocjonalnych aspektów. Książka była momentami dołująca. Nie wiem czy to zły czas, czy to że wcześniej czytałam "Promyczka", również przygnębiającego sprawiły, że odebrałam książkę, ze sporą dawką melancholii. Niewątpliwie, jest to lektura ukazująca to co w życiu ważne, otwierająca na ludzi i ostatecznie dająca nadzieję. Na pewno spodoba się nastolatkom, starsi z ciekawości, również mogą sięgnąć. Ja się nie zakochałam, ale też nie żałuje przeczytania i jeszcze raz dziękuję Wiedźmie za tę możliwość :)
Tylko ps. nie wiem czy to wina wydawnictwa, edytora czy jeszcze kogoś innego ale w książce jest tyle błędów, że gdyby to był mój egzemplarz, to wszystkie bym pooznaczała . Nie jestem polonistką, ale zwykłe literówki występują tam tak często, że momentami kiwałam z niedowierzaniem.
Tyle uwag! Polecam wszystkim chętnym. Przepraszam, że nie odwiedzam teraz waszych blogów ale chyba musiałabym się rozdwoić, a i to by raczej nie pomogło... może jakaś poczwórna wersja mnie?
Niedługo wrócę. Pozdrawiam!
czwartek, 12 stycznia 2017
"Promyczek" - Kim Holden
Nadeszła wiekopomna chwila, że i moje oczy w końcu
ujrzały osławionego Promyczka. Recenzje atakowały mnie z
każdej możliwej strony, oczywiście w 99 % pozytywne. Były ochy i achy na temat
tej książki. Bałam się jej, ale dostałam ją na urodziny, więc zabrałam się za
czytanie. Co z tego wynikło? Za chwilę się przekonanie. Teraz opis dla
przypomnienia:
Życie Kate Sedgwick nigdy nie było
bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie
bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia,
bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła
w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant,
małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej
pokochać Kellera Banksa.Oboje to czują.Oboje mają powód, by z tym walczyć.Oboje skrywają tajemnice.Kiedy wyjdą one na jaw, mogą uzdrowić…Mogą również zniszczyć.
Zaczynając lekturę stwierdziłam: "Ot książka
dla młodzieży jak każda inna. Bohaterka zaczyna mnie irytować. Nie wiem czy
doczytam". Tak było przez pierwsze 100 stron. Później zmieniłam nieco
zdanie i kolejne 400 poszło bardzo szybko :)
Kochani, nie będę pisać zbyt dużo, bo większość z Was miała do czynienia z tą
lekturą. Każdy ma swoje indywidualne, do niej podejście jedni ją uwielbiają,
inni są zawiedzeni. Co ja po niej czuję ? Smutek. Doprawdy po przeczytaniu tej
książki wpadłam w ogromne przygnębienie. Oczywiście było to również spowodowane
moją trudną sytuacją osobistą, jednak ta książka pogłębiła tylko moje
filozoficzne i egzystencjalne rozterki. Promyczek ukazał mi ponownie jak kruche jest życie i nawet bycie najlepszą osobą na świecie, nie pozwoli
uniknąć tego co... nieuniknione.
Główna bohaterka Kate, niezwykle optymistyczna
osoba, pomimo wielu tragedii jakie ją spotkały, nigdy nie straciła pogody
ducha. I choć momentami w bohaterce widziałam siebie, to zdecydowanie były
momenty, w których ja już bym komuś przyłożyła, zamiast go cierpliwie wysłuchać
:p Dlatego też, uważam że bohaterka była zbyt wyidealizowana. Nie znam takich
ludzi, nie wiem czy tacy ludzie mogą istnieć na tym świecie, gdzie pełno bólu i
znieczulicy.
Z drugiej strony Promyczek budziła
mój podziw, tym jak przekładała dobro innych ponad swoje. Bywają sytuacje, że
po prostu się nie da…
Co jeszcze… czasami autorzy książek przesadzają z
ilością złych zdarzeń jakie zrzucają na swojego bohatera. Aż chce się krzyczeć
ile można udźwignąć? Ale jak wiem, tym łatwiej związać czytelnika z bohaterem.
Współczujemy mu, chcemy poprawy jego losu.
Podsumowując
Książka miała wiele mankamentów, do których mogłabym
się przyczepić, jednak historia wzruszyła mnie na tyle, że jestem w stanie
udać, że ich nie było.😖
Lektura warta przeczytania dla wszystkich, którzy powinni docenić swoje życie,
zdrowie, rodzinę.
Wspaniała historia o przyjaźni, miłości i życiu.
Ekranizacja
Wiele osób na swoich blogach wstawiało propozycję
aktorów, którzy mogliby zagrać główne role w ekranizacji książki. Kurczę teraz dopiero
widzę jakie to trudne zadanie! Wydawało mi się reżyser castingu to idealny
zawód :D Owszem, jeżeli masz przedstawionych konkretnych ludzi i masz z tego
grona dokonać wyboru mogłoby to być proste. Jednak wyczarować kogoś z głowy nie
jest tak prosto. Po pierwsze i po ostatnie! Jak myślę o bohaterach nie widzę
ich w wieku takim jakim byli przedstawieni w książce. Czy to fakt, że jestem od
nich starsza (nie tak dużo) i gdy myślę o Kellerze widzę kogoś dojrzalszego?
Nie mam pojęcia… ale spróbujcie pójść moim tropem, przedstawię Wam kompletną
mieszankę, aktorów, którzy za pewne nie mieliby pewnie szans spotkać się w
jednym filmie i troszkę nieodpowiadający
być może wiekiem do bohaterów.
Zaczynamy!
Kate Sedgwick - Promyczek
Lou de Laâge - wspaniała francuska aktorka. Miałam wiele kandydatek, jednak kiedy przypomniałam sobie o Lou jej wygrana była bezapelacyjna :) Jej twarz niezwykle pogodna, duże, piękne oczy. Idealnie pasowałaby do roli Kate. Swoją drogą polecam film Respire z nią w roli głównej :)
Gus
Xavier Dolan - mój najwspanialszy na całym świecie reżyser i aktor pochodzący z Kanady. Idealnie pasowałby do roli Gusa - przyjaciela Kate. Kolor włosów lubi zmieniać, więc nie byłoby problemu ;)
Keller Banks
Ludzie Keller to najtrudniejsza postać do zdefiniowania...
Tutaj nie potrafiłam wybrać jednego aktora. Moim numerem jeden w wyobraźni okazał się polski aktor Mateusz Kościukiewicz.
Brałam jeszcze pod uwagę Andrew Garfielda
A może Eddie Redmayne?
Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Z tych trzech Panów stawiałabym na nasza polską siłę czyli Mateusza ;)
Clayton
Ben Whishaw - w tym przypadku miałam wielu kandydatów na myśli, jednak ostatecznie zdecydowałam się na Bena. Wszystko pasuje, drobna postura, nawet orientacja seksualna ta sama co u bohatera :)
Kate Sedgwick - Promyczek
Shelly
Felicity Jones - nie pytajcie dlaczego, po prostu idealnie pasuje do roli współpracowniczki Kate ;)
Takie są moje wybory. Zgodzicie się z którymkolwiek, czy będziecie głośno protestować ? :)
Jakie są wasze typy ?
Wybaczcie ten post. Recenzje są coraz gorsze, ale jak zwykle nie mam czasu. Zima jest wspaniała, ale przy jeżdżeniu codziennie 80 km może dać się we znaki. Odwiedzę wasze blogi w najbliższym czasie, kiedy tylko znajdę chwilkę.
Pozdrawiam Was gorąco i zostawiam zdjęcie moich codziennych porannych widoków, kiedy to jadę do pracy po lodzie, narodzie ;) Jakby ktoś mi powiedział, że będę kierować w takich warunkach to bym go wyśmiała chyba. A jednak... potrzeba matką wynalazku :o
Jakie są wasze typy ?
Wybaczcie ten post. Recenzje są coraz gorsze, ale jak zwykle nie mam czasu. Zima jest wspaniała, ale przy jeżdżeniu codziennie 80 km może dać się we znaki. Odwiedzę wasze blogi w najbliższym czasie, kiedy tylko znajdę chwilkę.
Pozdrawiam Was gorąco i zostawiam zdjęcie moich codziennych porannych widoków, kiedy to jadę do pracy po lodzie, narodzie ;) Jakby ktoś mi powiedział, że będę kierować w takich warunkach to bym go wyśmiała chyba. A jednak... potrzeba matką wynalazku :o
czwartek, 5 stycznia 2017
"Dlaczego podskakuję" - Naoki Higashida
Witajcie, dzisiaj u mnie temat zupełnie inny, poruszający, niezwykle ważny. Książka, którą właśnie przeczytałam to skarbnica wiedzy dotycząca autyzmu. Czemu sięgnęłam po taki temat? Jak wiecie robię studia magisterskie, wahałam się długo nad wyborem tematu, miałam koncepcję biblioterapii jednak nie wiedziałam, do której grupy ją skierować. Moja promotor podsunęła mi pomysł pisania o dzieciach autystycznych. Zawahałam się - "przecież nic o nich nie wiem..." - przemknęło mi przez myśl. Ale nie jestem z tych, którzy swoją niewiedzę przyjmują z pokorą i idą dalej. Jak czegoś nie wiem to muszę się dowiedzieć! Przeszukałam Internet i znalazłam kilka ciekawych pozycji napisanych przez osoby autystyczne. Jakie inne źródło, mogło mi przedstawić to bardziej precyzyjnie, niż to z autopsji?
Na pierwszy rzut wzięłam książkę napisaną przez mojego rówieśnika (choć w momencie pisania miał on 13 lat). Przybliżmy nieco treść:
Przejmujący głos z ciszy autyzmu.
Co myśli i czuje autyk? Jak odbiera świat? Czy można się z nim porozumieć?
Naoki Higashida – trzynastolatek cierpiący na autyzm – nauczył się komunikować, wskazując litery na specjalnej tablicy. Jego opowieść daje czytelnikom dostęp do niezwykłego świata autystów.
Naoki stara się wyjaśnić swoje zachowania i zwyczaje, często zaskakujące dla osób zdrowych. Zachęca, by jego oczami spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość, relacje z innymi ludźmi czy upływ czasu. Udowadnia, że autykom nie brak wyobraźni i poczucia humoru. Jego książka to wzruszający apel o wyrozumiałość i empatię.
Dla Davida Mitchella, autora Atlasu chmur, książka Naokiego była bezcennym źródłem pozwalającym mu wejrzeć w umysł własnego syna. "Dlaczego podskakuję" to poruszająca lektura, która zmieni sposób postrzegania osób autystycznych.
Książka jest bardzo krótka. Można ją przeczytać w niecałą godzinę. W zaledwie 140 stronach otrzymujemy odpowiedzi na pytania, które wzbogacają naszą wiedzę i wprowadzają w świat autyzmu.
Jestem dogłębnie poruszona lekturą. To są te sytuację, że chciałabym autora przygarnąć i przytulić. Wiecie żyłam w nieświadomości, wiedziałam na czym polega autyzm, ale to było tak pobieżne, że było to żadną wiedzą. Myślę, że książka ta jest doskonałą lekturą dla wszystkich. Może obok kogoś z Was żyje autyk, którego zachowania nie możecie pojąć? Ja mam teraz oczy szeroko otwarte. Pewna jestem, że niesamowicie pragnę pisać pracę magisterską właśnie na ten temat.
Piękne byłoby, gdyby właśnie takie lektury serwowano w szkołach. Nie mówię, o podstawówce, ale szkoła średnia byłaby naprawdę wskazana.
Co jeszcze chciałam Wam przekazać. Poruszyła mnie szczerość bohatera. "Wyspowiadał" nam się tu ze wszystkich swoich ukrytych bóli i żalu...
Bardzo zasmucił mnie fakt, na który zwrócił uwagę autor. Mianowicie: autystycy postrzegani są jako samotnicy, jako lubiący samotność. Prawda jest zupełnie inna. Często rezygnują z towarzystwa innych osób, ponieważ kontakty międzyludzkie zupełnie im nie wychodzą. Nie potrafią wyrazić swoich uczuć, wypowiedzieć chcianych słów. Miałam łzy w oczach czytając, o tym, że to przyroda zapewnia mu pozwolenie na życie i poczucia bycia istotą żywą.
Jest wiele spraw, których mogłabym tu wspomnieć, jednak proszę Was - sami zainteresujcie się tym tematem. Poszukajcie książki w bibliotece. Te małe cudo może Wam kiedyś pomóc zachować się odpowiednio w trudnej sytuacji.
Książka na końcu zawiera opowiadanie napisane przez autora. Ma ona nam pomóc wczuć się w sytuacje osoby z autyzmem. Opowiadanie jest niezwykle dojrzałe i melancholijne.
Całą książkę gorąco polecam dla wzbogacenia swojej wiedzy i zwrócenia uwagi na drugiego człowieka ❤
poniedziałek, 2 stycznia 2017
Jakieś takie podsumowanie roku by się chyba przydało... ;)
Nigdy nie robiłam podsumowania. Nie zastanawiałam się co dobrego przeczytałam, obejrzałam. Kiedy zdecydowałam się podjąć tego zadania, było mi dość trudno. Co prawda w tym roku w porównaniu do lat ubiegłych mój wynik w przeczytanych książkach, obejrzanych filmach i serialach jest naprawdę mizerny, jednak coś tam wybrać się dało :) Przedstawię Wam cztery listy TOP 5, w których umieszczę najlepsze kulturalne składniki mojej mieszanki, które udało mi się zaczerpnąć w tym roku :)
❤ KSIĄŻKI ❤
1. Dygot - Jakub Małecki
2. Maybe Someday - Colleen Hoover
3. Dobre dziecko - Roma Ligocka
4. Charlotte - David Foenkinos
5. Szeptucha - Katarzyna Berenika Miszczuk
Kochani, nie pisałam tego posta w kolejności takiej jakiej tu mamy przedstawioną. Okazało się, że napisanie o książkach jest najtrudniejsze (o ironio!). Jednak muszę wyjaśnić czemu te, a nie inne powieści znalazły się w 5 najlepszych przeczytanych przeze mnie książek w tym roku ;)
Miejsce pierwsze jest bezapelacyjne! Wszystko co mogłam o książce Małeckiego napisałam już w swojej recenzji TUTAJ. Dodam tylko, że moim skromnym zdaniem, Dygot to arcydzieło, które w piękny sposób przytrafiło się polskiej literaturze :)
Maybe Someday ... dałam się namówić koleżance, nigdy nie lubiłam jakiś tkliwych historii miłosnych, uważałam to za stratę czasu jednak tutaj doznałam szoku. Ktoś może pisać o miłości w tak zupełnie inny sposób! Poskładać watki i fabułę, tak że ten wątek miłosny owszem będzie bardzo ważny, ale nie jedyny. Bo przecież Maybe Someday to problem niepełnosprawności, trudnej przeszłości, szukanie swojego ja. To coś więcej, zdecydowanie więcej niż zwykłe czytadło 💗
Dobre dziecko to z kolei bardzo trudna książka. Psychologiczny i emocjonalny wulkan. Historia autobiograficzna napisana przez Romę Ligocką, czyli Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku wzrusza, każe się zatrzymać i zastanowić. Ligocka jest pisarką i malarką, która przeżyła wojnę. Wcześniejsza jej książka, czyli wspomniana Dziewczynka... opowiada o rzeczywistości wojennej, o zmaganiach i walce o życie. Dobre dziecko to natomiast historia powojenna. Autorka pokazuje nam jak żyje się po przeżytej traumie i jak trudne może się to okazać... Głównie akcja opiera się na braku relacji matka-córka, które niezwykle bolą naszą bohaterkę, mamy tu problem anoreksji i samobójstw... Książka jest naprawdę trudna, jednak tak mną wstrząsnęła, że zapamiętam ją na długie lata.
Charlotte. Wszystko co mogłam powiedzieć powiedziałam już TUTAJ :)
Szeptucha natomiast wprowadzi Was w magiczny świat mitologii słowiańskiej, przeniesionej do współczesnych czasów, wraz z naszym księciem Mieszkiem, który zostanie zaplątany w znajomość z tytułową szeptuchą Gosławą :)
❤ FILMY ❤
1. Ostatnia rodzina - Jan P. Matuszyński
2. Sobowtór - Richard Ayoade
3. Moulin Rogue! - Baz Luhrmann
4. Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - J.J. Abrams
5. Wielkie oczy - Tim Burton
W 2016 roku nie było dla mnie filmowej konkurencji. Zdecydowanie wybieram Ostatnią rodzinę nie tylko ze względu na moją obsesje na punkcie rodziny Beksińskich, ale po prostu ze względu na to, że jest naprawdę dobry i w dodatku polski film!
Na drugim miejscu uplasował się obejrzany w tym roku Sobowtór. Jest to ekranizacja opowiadania Dostojewskiego. W formie filmowej, może przedstawiona bardziej klarownie. Obecność tam Jesse'ego Eisenberga i Mii Wasikowskiej dodaje niezwykłego klimatu filmowi, który sam w sobie jest niezwykłą ucztą, szczególnie dla osób wrażliwych.
Miejsce trzecie dla musicalu, który miałam okazję obejrzeć dopiero teraz, choć powstał on już wiele lat temu. Opowiada historię miłości skromnego pisarza do urodziwej prostytutki. Skusił mnie fakt, że w główną rolę wciela się uwielbiany przeze mnie Ewan McGregor, który tam młody i z takim głosem piękniutkim znów zjadł moje serducho 💗. Kocham musicale i dramaty. tu mamy 2 w jednym dlatego to idealne kino dla wielbicieli tych gatunków :)
Gwiezdne wojny - tu nie muszę tłumaczyć nic, bo kto jest fanem Star Wars zrozumie, kto nie lubi tego i tak nie przekonam do obejrzenia ;)
Wielkie oczy to niezwykłe dzieło Tima Burtona. Każdy kto choć trochę zna się na kinie, wie że Burton zazwyczaj nie zajmuje się filmami z gatunku biografii, a raczej animacji czy s-f. Tutaj serwuje nam coś nowego, historię malarki Margaret Keane, która przez wiele lat żyła w cieniu męża, który podawał się za twórcę jej obrazów. Film może nie wybitny, ale ma swój klimat, zapadł mi w pamięci. Warto go obejrzeć chociażby dla poznania samej historii, dobrej gry aktorskiej Amy Adams i Christophera Waltza, pięknej sztuki oraz ku przestrodze ;)
❤ SERIALE ❤
1. Miasteczko Twin Peaks
2. Stranger Things
3. Gra o Tron
4. Black Mirror
5. ?
Ten rok serialowo, był dla mnie dosyć ubogi pod względem ilości, bo na pewno nie jakości. Uwielbiam seriale, ale ostatnio tak wiele się działo, że nie było czasu oglądać całe sezony :o
Jednak... w tym roku obejrzałam serial, o którym od dawna marzyłam. Miasteczko Twin Peaks zaczarowało mnie, pochłonęło, a agent Cooper, do dzisiaj widnieje na mojej tapecie ♥
Kawa, ciastko wiśniowe... cały magiczny klimat, jest nie do opisania. Kto nie widział, konieczni musi nadrobić! Nie pożałujecie. Warto zabrać się za to już teraz, gdyż w kwietniu po 25 latach doczekamy się 3 sezony. Drżę z niecierpliwości :D
Drugie miejsce na mojej liście, to hit tego roku, Stranger Things. Klimatem, przez jednych porównywany jest do Twin Peaks. Wielkim plusem tego serialu jest obsadzenie go w latach 80. Świat, gdy dzieci jeszcze szukały przygód na podwórku, jeździły na rowerach, słuchały walkmanów. Magia ♥ Sezon liczy tylko 8 odcinków, które pochłania się za jednym zamachem :) Wszystkim zainteresowanym polecam recenzję na kanale Jakbynieaczec (bardzo polecam kanal, wszystkim poszukującym dobrego serialu).
Gry o Tron nikomu nie muszę przedstawiać, tegoroczny 6 sezon, był naprawdę dobry :)
I na koniec Black Mirrors. 3 już sezon serialu, tym razem wyszedł spod innego producenta. Na serial składa się kilka odcinków, tworzących zupełnie odrębną historię. Każdy z nich opowiada, o przyszłości, o rozwoju technologii , oraz o tym jaki skutek przyniesie to nam - ludziom. Serial momentami przeraża, każe się zastanowić i zwolnić ...
5 miejsce to znak zapytania, gdyż pomimo, że oglądałam jeszcze jakieś seriale, to nie uważam ich za warte obecności w rankingu ;)
❤ MUZYKA ❤
1. Dawid Podsiadło
2. Piotr Zioła
3. Ania Dąbrowska
4. The Dumplings
5. Organek
Popatrzcie jaką patriotką się okazałam w tym roku muzyczną :) W moim zestawieniu sami polscy wykonawcy. Dlaczego ? Mam wrażenie, że polska muzyka zaczyna przeżywać swój renesans. Dla mnie wymienione powyżej osoby i duet, to miód na serce. I przyznam szczerze, że mój rok upłynął właśnie w tych rytmach. Dawid i Piotr, na których koncertach miałam okazję być, to niezwykle utalentowani, młodzi wokaliści, o niezwykłej wrażliwości i takim pięknie bijącym z głębi ich serc. Najlepiej ukazują to wszystko w swojej niesamowitej muzyce.
Co do Ani. Uznaje ją za moją bratnią duszę (chyba ona jedyna dostała ten status z osób znanych, jako kobieta. W moich bratnich duszach rządzą mężczyźni ;) Cała płyta jest po prostu PIĘKNA! poczynając od tytułu: Dla naiwnych marzycieli. Każda piosenka opowiada osobną historię, jak zawsze u Ani, pełną wrażliwości, prostoty i piękna. Gdy wychodziłam z koncertu Piotra Zioły ośmieliłam się nieśmiało pomarzyć o koncercie Ani. Wiecie co? Mam już bilety. W marcu witamy mą Muzę w Białymstoku :D
The Dumplings nauczył mnie słuchać chłopak. Jedna piosenka i byłam zdecydowanie zakochana. Pierwszy raz wokalistkę duetu usłyszałam z Piotrem Ziołą, w piosence "Przyjmij brak". Oj... pokochałam te głosy :)
A Organek ? Ponoć jest moda u chłopaków na fryzurę na Organka, prawda to? :D Z Tomkiem to było tak, że poznaąłm jego utwory jeszcze na studiach, gdyż były puszczane w akademickiej rozgłośni. Byłam zdegustowana: O czym śpiewa ten facet ?! Tak zazwyczaj zaczynają się miłości :) No i to chłopak z mojego Podlasia :D
Na zakończenie, posłuchajcie sobie :)
Strasznie długi i pracochłonny mi ten post wyszedł. Miał zostać opublikowany w Sylwestra, wyszedł dopiero teraz ;)
Ale to nic, nawet dzisiaj życzę Wam wszystkim SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!
Subskrybuj:
Posty (Atom)