wtorek, 25 kwietnia 2017

Olive Green - Kurs językowy z filmem interaktywnym SuperMemo




Czy tylko dla mnie czas leci tak potwornie szybko? Wydaje mi się, że niedawno obchodziliśmy Nowy Rok, a tu za chwilę, owszem będziemy świętować pierwszy dzień miesiąca ale maja!
Uwierzyć nie mogę. Z związku z tym, jakiś czas temu naszło mnie na wspomnienie moich noworocznych postanowień. Mam od wielu lat na tej liście taki wyrzut sumienia, który nosi nazwę: poprawię swój angielski. Podobne cele sobie wyznaczyliście na ten rok? Różnie to z tymi językami obcymi jest. Dopóki człowiek chodzi do szkoły, prawie codziennie ma do czynienia z językiem, później są studia, tam raczej utrwalamy już tylko to, czego nauczyliśmy się wcześniej, a gdy przychodzi okres pracy, kończy się styczność zaczynają się problemy w przypomnieniu sobie najprostszych słów.
Jestem osobą strasznie zabieganą, ogólnie o słomianym zapale, obecnie straszliwie zajętą i zapracowaną. Jak w takim biegu znaleźć chwilę dla siebie i dla swojego umysłu? Jest ciężko…
Co jednak mnie skłoniło do walki? Ostatnio staram się o zmianę pracy i we wszystkich prawie ofertach wymagany jest język obcy – angielski na wyższym poziomie niż obecnie posiadam.
Myślałam o różnych sposobach: oglądaniu seriali w oryginale (nie da rady nie rozumiem i za szybko), czytanie w oryginale(jest lepiej, jednak trzeba mieć słownik pod ręką), wyznaczanie sobie wybranych słów do codziennej nauki(bez przypominania to wszystko wyparowuje).😓

Z pomocą i ciekawą propozycją wyszła mi firma SuperMemo ze swoim produktem Olive Green




Czym jest projekt Olive Green?

To przełomowe połączenie interaktywnego filmu, gry komputerowej i aplikacji służącej do nauki języka angielskiego. Projekt, rozwijany przez wydawnictwo SuperMemo World, jednego z najbardziej utytułowanych producentów multimedialnych rozwiązań edukacyjnych, w tym kursów online, otwiera nowy rozdział w dziedzinie edutainment, czyli nurtu zakładającego naukę przez zabawę.
Fundamentem produktu jest film fabularny – mroczny kryminał opowiadający historię potwornie spapranej kradzieży. Jednak fabuła filmu wymyka się gatunkowym klasyfikacjom – obok scen akcji w starym dobrym stylu mamy tu rodzinne sekrety, wielowymiarowe postaci i historię miłosną.


Po drugie, Olive Green to gra komputerowa. Olive Green jest filmem interaktywnym, co oznacza, że widz jest jednocześnie graczem, który może wpływać na przebieg akcji filmu. Wciela się on w liczne i zróżnicowane postaci – od nastolatka we władzy hormonów po bezwzględnego gangstera – wykonując cały szereg zadań. Może to być coś równie banalnego jak „rozwalanie” przeciwników, ale może to być również podjęcie trudnych moralnie decyzji. Oczywiście, od wyniku gry zależeć będzie bardzo wiele – np. to, czy dana postać nie trafi na tamten świat.

Ale przede wszystkim – z Olive Green można szybko i łatwo nauczyć się angielskiego! Olive Green jest kompleksowym kursem języka angielskiego, opartym na filmie fabularnym. To nauka angielskiego od poziomu podstawowego do zaawansowanego bez jednego ziewnięcia. Jak to możliwe? Najprostszym sposobem, żeby się przekonać, będzie zagranie w grę. Zapewniamy jednak, że po Olive Green nauka angielskiego nigdy już nie będzie tym samym!

Jakie mnie naszły refleksje po zapoznaniu się z Olive Green?

Przyznam, że z wielkim zapałem zabrałam się do podszkolenia swojego języka. Firma SuperMemo swoją ofertą wyróżniła się pozytywnie, kierując do swoich klientów tak ciekawie skonstruowaną formę kursu językowego.
Na początku miałam pewne obawy, co do tego czy poradzę sobie z poziomem. Przez moją bierność językową, sama nie jestem w stanie ocenić na jakim poziomie znajduję się obecnie. Na szczęście startujemy od poziomu A1 i po kilku etapach przenosimy się o poziom wyżej, aż dojdziemy do poziomu C1. I wiecie co? Nie było tak strasznie 🙂



W zestawie otrzymujemy płytę z pełnym filmem interaktywnym, nagraniami Mp3 oraz programem do nauki języka. Dla mnie, jako mola książkowego chyba żadna nauka nie zakończyłaby się pozytywnie, jeżeli nie miałabym dostępu do wersji papierowej. Na szczęście w komplecie dostajemy 3 książki z poziomami: podstawowymi, średnim oraz zaawansowanym. Ciekawym bonusem jest kod dostępu, który umożliwia korzystanie z kursu online na stronie oraz na urządzeniach mobilnych.

Oczywiście każdy może sobie wybrać preferowaną formę nauki. Ja postawiłam na oglądanie scenek z napisami angielskimi(gdyż rozumienie ze słuchu nie idzie mi, aż tak dobrze), oraz ponowne zapoznawanie się ze sceną umieszczoną w książce. Umożliwiło mi to przypomnienie sobie pewnych wyrazów, poznanie nowych, osłuchanie się z ich prawidłową wymową. Niezwykle pomocny jest słowniczek zawierający najtrudniejsze słowa z każdej sceny. Nie trzeba szukać i wertować stron, wszystko mamy, w konkretnym miejscu. Idealnie trafiło to w moje umiejętności. Autor dobrze „wycelował”, które słowa sprawiają największą trudność.

Co do samego filmu, z którym mamy do czynienia. Nie ma co ukrywać – nie jest to jakieś wybitne kino. Jest za to dobrze dostosowany do potrzeb człowieka nie znającego języka angielskiego zbyt dobrze. Dialogi są tak skonstruowane, aby nie sprawiały zbyt dużego problemu w zrozumieniu. Aktorzy  w większości mówią bardzo zrozumiale i przynajmniej na początku w wolniejszym tempie (nawet jeśli mamy do czynienia z francuskim bohaterem, jego akcent nie stanowi problemu). 




Pamiętajmy, że oprócz tego, co uda nam się zapamiętać podczas oglądania i czytania poszczególnych scenek kurs oferuje nam również dostęp do metody powtórek SuperMemo. Metoda ta, ma za zadanie pomóc nam utrwalić materiał, który opanowaliśmy. Bądźmy realistami, to że nauczyliśmy się czegoś nie oznacza, że będziemy to pamiętać do końca życia. Niestety ludzki mózg musi radzić sobie z ogromną ilością informacji, a te których nie utrwalamy, zwyczajnie są zapominane. Pomocne w nauce z kursem Olive Green jest możliwość mobilnego korzystania z kursu, gdzie z pomocą smartfona, w wybranym przez nas miejscu i czasie możemy utrwalać zdobyte wcześniej informacje. 



Czy było coś co w kursie mi się nie spodobało?
Tak. Mianowicie, mamy tu do czynienia z filmem interaktywnym. Przychodzą momenty, kiedy to my mamy podjąć decyzję dotyczącą postępowania głównych bohaterów. Wielka szkoda, że wybór jest ograniczony tylko do dwóch opcji, w tym z góry założone jest, iż musimy wybrać konkretną, inaczej naszego bohatera spotka coś złego. Nie zawsze tak jest, są pytania, w których twórca daje nam „wolną rękę”, jednak są to sceny nie zmieniające fabuły(przynajmniej według moich odczuć).

Kolejnym moim małym „ale” będzie fakt, iż zamiast kryminału, chętniej widziałabym jakąś obyczajówkę, w której to bohater stara się ułożyć sobie życie w wielkim mieście, znajdując pracę, miłość itd. Dlaczego? Jest to zwyczajnie bardziej praktyczne. Kryminał oczywiście jest ciekawszą alternatywą, jednak wydaje mi się, że umiejętność zakupu bułek w języku angielskim przyda nam się bardziej niż słownictwo dotyczące kradzieży :D




Chcielibyście pewnie wiedzieć, jak oceniam swoją wiedzę, po przetestowaniu kursu? 

Po pierwsze, czuję miłe uczucie możliwości uczenia się w przyjemny sposób. Odbiega to od zwykłego wkuwania słówek, uczymy się, aby zrozumieć akcję filmu.
Po drugie, przede mną jeszcze wiele pracy. Nie liczcie na to, że napiszę: Kurs Olive Green odmienił moje życie i teraz doskonale mówię po angielsku . Byłabym śmieszna wystawiając taką opinię. Co nie oznacza, że nie mogłabym napisać tego po kilku miesiącach wytężonej pracy z kursem. Obecnie czuję, że odświeżyłam wiele zapomnianych zwrotów, nauczyłam się kilkunastu stwierdzeń. Z nakładem własnej pracy i czasem, który poświęcę na naukę myślę, że mogę dojść do przyzwoitego poziomu wiedzy
;)
Po trzecie, naprawdę dobrze bawiłam się przy tej nauce. Zaangażowałam w to jeszcze młodszego brata- gimnazjalistę i muszę stwierdzić, że kurs sprawdził się zarówno u osoby uczącej się na bieżąco, jak i nie praktykującej języka
:)

Kurs Olive Green to ciekawe i nowoczesne rozwiązanie dla wszystkich osób, chcących poprawić swój angielski w prosty i przyjemny sposób.

Dziękuję firmie SuperMemo za możliwość skorzystania z ich produktu. 
https://www.supermemo.pl/


Ps. A wy macie jakiś sprawdzony sposób na naukę języka angielskiego? 🙂

środa, 5 kwietnia 2017

"Za zamkniętymi drzwiami" - B.A. Paris



 

Wypadałoby mi na wstępie usprawiedliwić moją długą nieobecność. Zrobię to jednak na końcu. Teraz chciałabym skupić się na książce. Wyczytałam już tyle pochlebnych recenzji na jej temat, że jak tylko znalazła się okazja zabrałam się za jej czytanie. Oczywiście poszło błyskawicznie. Nie oszukałyście mnie drogie blogerki, które to lekturę B.A. Paris mają już za sobą. Przypomnijmy dla tych, którzy jeszcze nie czytali o czym jest książka.

Opis

    Wszyscy znamy takie pary jak Jack i Grace: on jest przystojny i bogaty, ona czarująca i elegancka. Chciałoby się poznać Grace nieco lepiej, ale to niełatwe, bo Jack i Grace są nierozłączni. Niektórzy nazwaliby to prawdziwą miłością.
    Wyobraź sobie uroczystą kolację w ich idealnym domu, miłą konwersację, kolejne kieliszki dobrego wina. Oboje wydają się w swoim żywiole. Przyjaciele Grace chcieliby zrewanżować się lunchem w przyszłym tygodniu. Ona chętnie przyjęłaby zaproszenie, ale wie, że nigdy z nimi nie wyjdzie. Ktoś mógłby spytać, dlaczego Grace nigdy nie odbiera telefonów, nie wychodzi z domu, a nawet nie pracuje. I jak to możliwe, że gotując tak wymyślne potrawy, w ogóle nie tyje? I dlaczego w oknach sypialni są kraty? Doskonałe małżeństwo czy perfekcyjne kłamstwo?

Recenzja

   Czytelnicy mojego bloga, oraz osoby, których blogi odwiedzam wiedzą, że unikam kryminałów jak ognia. Ta książka została zakwalifikowana jako: thriller/sensacja/kryminał.
Zdecydowanie w moim odczuciu jest to thriller i zdecydowanie od teraz zaczynam czytać ten gatunek! Dlaczego? Adrenalina, napięcie, akcja i brak krwi, zbrodni – super!
   Jako „świeżak” w czytaniu tego rodzaju literackiego mogę być bardzo nieobiektywna, mogę zachwycać się nad czymś, co według kogoś innego „już było”, „to nic nowego”. Ale wiecie co? Wszystko jedno! W sumie to mój blog i mogę pisać co mi się podoba, tak samo wy nie musicie się zgadzać z moją opinią prawda? :)

   Wracając do książki, zachwycił i przeraził mnie pomysł autorki. Powieść trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Każdy bohater, każde posunięcie, decyzja były bardzo dopracowane. Wszystko trzymało się „kupy” i tworzyło ciekawą, spójną całość.
  Psychologicznie ta książka mnie zgniotła. Mój poziom współczucia i strach o główną bohaterkę przekroczył granicę między światem rzeczywistym, a fikcyjnym.
Co do czarnego charakteru miałam ochotę go rozszarpać(zdecydowanie zbyt emocjonalnie podchodzę do tematu). Wszystko tak psychopatycznie i misternie zaplanowane. Nasz Jack Angel z wyboru. Z prawdziwym aniołem mało miał wspólnego.
  Refleksja po przeczytaniu tej książki nachodzi mnie taka, żeby nigdy nie brać ślubu pochopnie (lol). Żartuję. Owszem to jedna z wielu, jednak podstawową refleksją jest fakt, że psychopaci naprawdę dobrze się kamuflują. Nie dziwię się więc czemu jestem aspołecznym introwertykiem ufającym małej garstce ludzi.😲
 
Polecam jeśli ktoś nie czytał, a jak ktoś czytał to podzielcie się w komentarzu jakimś słowem na temat swoich odczuć. Może ktoś poleci mi coś w tym klimacie?

Ps. Już na okładce jest wzmianka o ekranizacji, co bardzo mnie cieszy i nie będę ukrywać, że trzymam kciuki za powodzenie tego zamiaru!
Czasami lubię się pobawić w wybieranie obsady. 
Co powiecie na moje typy? 

Jack Angel/ Tom Hiddleston


Tom pokazał niejednokrotnie, że potrafi doskonale grac i gentlemanów w garniturach, czarne charaktery (np. Loki), a nawet wampira w depresji. Idealny kandydat do roli Jacka.

Grace Angel/ Emma Stone


W roli Grace chętnie zobaczyłabym tegoroczną laureatkę Oscara za rolę kobiecą Emmę Stone. Udowodniła już, że przepięknie wygląda w wieczorowyh kreacjach(co jej istotne u Grace). Jej zjawiskowe duże oczy idealnie odzwierciedliłyby przeżycia głównej bohaterki.

A wy?
Macie swoich kandydatów? 


Kilka słów ode mnie

Teraz czas na usprawiedliwianie nieobecności. Nie czuję się winna, gdyż przez cały ten czas intensywnie pracowałam z książką, promocją książki, z dzieciakami. Taki sezon przyszedł na intensywne zajęcia w bibliotece. W ramach tego umieszczam kilka zdjęć prac wykonanych przeze mnie i przez moich kochanych małych czytelników. :D

Ulubieniec wszystkich dzieci - Miś.

Nieco wiosny w zakładkach

Zbliża się Wielkanoc!

Drzwi w mojej bibliotece 💓



Moim głównym źródłem inspiracji jest blog Lubię Tworzyć . Polecam wszystkim pracującym z dziećmi, mającym dzieci lub też chcącym pobawić się w kreatywne tworzenie małych pięknych rzeczy.

Ps. Wkrótce ruszam na odwiedziny waszych blogów. Trzymajcie się ciepło :* 

niedziela, 19 marca 2017

Biografie, które pamiętam do dziś...



Ostatnio zabiegana jestem strasznie i jakoś weny ani na czytanie, ani na oglądanie czegokolwiek nie posiadam. Mam za to wenę na robienie motylków z origami, na zajęcia z dzieciakami i oczekiwanie na wiosnę :)
W między czasie pomagam jeszcze siostrze przygotować pracę na konkurs. Ogólnie obracam się wśród książek, ale raczej dziecięcych
:)
Jak część z Was może wie, mam małą obsesję na punkcie biografii. Czytuję więc, rozważam, kontempluje. Często zdarza się, że osoby, które znamy i podziwiamy mają za sobą całe mnóstwo przejść. Nie popieram pisania książek przez wszystkich, jednak na całe szczęście umiem tak wybierać biografię, iż zawsze trafiam na piękne, barwne, czasami niezwykle smutne historie.
Chciałabym się z Wami podzielić, tymi najbardziej wyjątkowymi, które przeczytałam i polecam Wam serdecznie.

Poniedziałkowe dzieci -  Patti Smith 



Było to lato, gdy umarł Coltrane, lato miłości i zamieszek, lato, gdy przypadkowe spotkanie na Brooklynie pchnęło dwoje młodych ludzi na drogę twórczości artystycznej, poświęcenia i inicjacji.
Patti Smith została poetką i wykonawczynią, a Robert Mapplethorpe rozwijał swój bardzo prowokacyjny styl w dziedzinie fotografii. Połączeni niewinnością i entuzjazmem, przemierzali Nowy Jork, od Coney Island po Czterdziestą Drugą Ulicę, aż dotarli do słynnego okrągłego stołu w lokalu Kansas City, w którym brylował krąg Andy'ego Warhola. W 1969 roku para zamieszkała w hotelu Chelsea i weszła do środowiska ludzi okrytych – dobrą i złą – sławą, wpływowych artystów z barwnej alternatywnej cyganerii. Były to czasy wzmożonej świadomości, gdy światy poezji, rock and rolla, sztuki i seksualności zderzały się i wybuchały z całą mocą. W tym środowisku dwoje dzieciaków zawarło pakt, że będą się o siebie troszczyć. Pełni animuszu, romantyczni, oddani tworzeniu, gnani wspólnymi marzeniami i pragnieniami, inspirowali się nawzajem i wspierali w chudych latach.
Poniedziałkowe dzieci zaczynają się jako historia miłosna, a kończą jako elegia. To także hołd złożony Nowemu Jorkowi na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, jego bogaczom i biedakom, sprzedajnej miłości i demonom. To prawdziwa baśń, portret dwojga młodych początkujących artystów w przededniu sławy.



 Nic nie wiedziałam o Patti Smith zaczynając czytać tą książkę. Nic. Urzekła mnie na półce bibliotecznej wołała aby po nią sięgnąć. Czasami tak jest, że to właśnie książka wybiera czytelnika :)
Tak zaczęła się moja miłość do Patti.
Lektura pewnie nie dla każdego, ale takie smaczki jakie tam są ukazane dla mnie były wyborne. Spotykanie takich ludzi jak: Warhol, Dali i dziesiątki innych. Przedstawienie ich od strony kogoś, kto poznał ich z autopsji - bezcenne.
Trudne tematy: homoseksualizmu, biedy, aborcji, AIDS, porzucenia. Ale też historia o spełnionych marzeniach, wielkiej przyjaźni i pięknie.

 

Blizna - Larry Sloman, Anthony Kiedis



W 1983 roku wypłynęli na powierzchnię neopunkowej sceny Los Angeles swoją szaloną, nieokiełznaną formą funka. Prawie dwadzieścia lat później Red Hot Chili Peppers, wbrew przewidywaniom pesymistów, stali się jednym z najbardziej znanych, odnoszących sukcesy zespołów. Choć grupa przeszła w tym czasie wiele zmian, Anthony Kiedis, dynamiczny lider i wokalista, wytrwał na czele zespołu. "Blizna" jest dogłębnie szczerym wspomnieniem z życia na pełnych obrotach.

Typowa biografia, typowej gwazdy rocka: alkohol, sex i narkotyki. Warta jednak przeczytania, szczególnie dla fanów Red Hotów ;)
Ja dostając tą książkę od kolegi, w okresie wielkiego uwielbienia do zespołu (a szczególnie do Anthony'ego) połkęłam ją z wielkim zafascynowaniem! 


Beksińscy. Portret podwójny - Magdalena Grzebałkowska



To nie jest książka o znanym i modnym malarzu, który malował dziwne i straszne obrazy. To nie jest książka o jego mrocznym synu, który fascynował się śmiercią i tak długo próbował popełnić samobójstwo, aż mu się udało. Ani też książka o obsesjach, natręctwach, fobiach i artystycznych szałach. Ani też o karierze, pieniądzach, wystawach i krytykach. To nie jest książka o dziwnych uczuciowych związkach, fascynacji muzyką i filmem oraz nowymi technologiami. To nawet nie jest książka o ludziach, którzy pisali dużo listów.

To książka o miłości – o jej poszukiwaniu i nieumiejętności wyrażenia. I o samotności – tak wielkiej, że staje się murem, przez który nikt nie może się przebić. O tym, że czasem bardzo chcemy, ale nie wychodzi. O tym, że życie czasami przypomina śmierć, a śmierć – życie.

Więcej powiedziałam TUTAJ.



Moje sekretne życie - Salvador Dali



"W wieku sześciu lat chciałem zostać kucharką. Gdy miałem siedem - Napoleonem. Odtąd moja ambicja nie przestawała rosnąć, podobnie jak moja mania wielkości" - tak zaczyna się ta niezwykła, przeraźliwie szczera i wręcz ekshibicjonistyczna opowieść Dalego o Dalim. Ekscentryku, który przez całe życie prowokował i przez wielu uważany był za wariata, choć wielokrotnie oświadczał: "Od wariata różni mnie jedynie to, że ja nim nie jestem!"

Czytanie tej autobiografii było czystym szaleństwem! Ale czego można było się spodziewać po Salvadorze Dalim ;)
Lektura dla ludzi o mocnych nerwach. Przyznam szczerze, że surrealizm widnieje na kartach tej historii bardzo obficie, dlatego kiedyś chciałabym wrócić do lektury, aby niektóre wątki lepiej zrozumieć :)

Ty jesteś moje imię - Katarzyna Zyskowska-Ignaciak



Trwa wojna, zniewoleni mieszkańcy Warszawy
żyją w cieniu łapanek i ulicznych egzekucji.
Gruzy pozostałe po kampanii wrześniowej,
wszechobecne cierpienie i strach
to nie najlepsza sceneria dla miłości.

Jednak właśnie wtedy krzyżują się drogi
Basi i Krzysztofa.

Dziewiętnastoletnia dziewczyna i piękny poeta.
Trochę nieśmiali, odrobinę zagubieni, bardzo zakochani.
Ponad czarną otchłanią okupacji,
w czasach najtrudniejszych wyborów,
rozkwita niezwykła miłość, biała magia.

Piękna historia miłości Krzysztofa i Basi Baczyńskich. Autorka ubrała to w piękną powieść. chętnie poznałam tą historię ukazaną z innej strony.
Kto interesował się życiem Baczyńskiego wie, w jak trudnym okresie przyszło mu żyć, jak bardzo kochał Barbarę i jak piękne wiersze tworzył z miłości do niej.
Książka na jeden dzień - nie da się od niej oderwać...
 

Haśka. Poświatowska we wspomnieniach i listach - Mariola Pryzwan



Wydana w 80-tą rocznicę urodzin biografia Haliny Poświatowskiej (1935 –1967), złożona jest ze wspomnień rodziny, przyjaciół, kolegów po piórze i niezwykle bogatej korespondencji poetki.

Halina Poświatowska była autorką zaledwie czterech tomików. Hymn bałwochwalczy, dzień dzisiejszy, Oda do rąk i wydany pośmiertnie tom jeszcze jedno wspomnienie zapewniły jej trwałe miejsce w literaturze polskiej i w sercach czytelników. Podobnie jak autobiograficzna proza Opowieść dla przyjaciela, pisana dla Ireneusza Morawskiego, którego wspomnienia po raz pierwszy ukazują się właśnie na łamach tej książki.

Jaka była na co dzień autorka niezwykle zmysłowych wierszy o miłości?

Jej życie – naznaczone nieuleczalną chorobą serca, toczyło się w cieniu śmierci… Mimo to, a może tym bardziej mocno i żarliwie kochała, dbała o siebie i swój wizerunek, kreując go czasem w pamięci spotykanych ludzi.

Jak zapamiętali Halinę Poświatowską – poetkę-legendę, zdolną ambitną filozofkę – zafascynowani nią mężczyźni: Stanisław Grochowiak, Tadeusz Nowak, Jan Adamski? Jak wspomina ją ks. prof. Józef Tischner? A jak Wisława Szymborska?

Jaka była w oczach mamy a zarazem swojej przyjaciółki i admiratorki twórczości? W oczach brata, który nieustannie dba o pamięć o swej niezwykłej siostrze nie tylko w ich rodzinnej Częstochowie.

Poświatowska to jedno z najciekawszych zjawisk polskiej poezji powojennej – a jej biografia pozwala lepiej poznać tę fascynującą kobietę.

 Lektura, której nie powinien ominąć żaden miłośnik twórczości Haliny Poswiatowskiej. Ba, co więcej pokusze się o stwierdzenie, iż każdy fan jej twórczości powinien daną pozycję posiadać na swojej półce. Książka zawiera zbiór wspomnień bliskich i znajomych dotyczących życia i twórczości legendy polskiej literatury. Oprócz wyżej wymienionych wspomnień możemy również zapoznać się z listami, które Poświatowska tak często wysyłała do bliskich osób. Każdy z nich jest oazą emocji wpływająca z głębi duszy artystki. Mamy wspaniała możliwość poznania wnętrza poetki, prześledzić jej życiorys, walkę o życie i przede wszystkim cieszenia się z niego po mimo choroby. Warto wspomnieć, że książka obfituje we wspaniałe zdjęcia z życia Poświatowskiej  

Zbyt dumna, zbyt krucha - Alfonso Signorini



Portret niezwykłej kobiety, tak głodnej miłości, że postawiła wszystko na jedna kartę i przegrała. Opowiadając o Marii Callas (1923-1977), autor skupia się na burzliwym życiu prywatnym „primadonny stulecia”. Charyzmatyczna śpiewaczka i piękna kobieta, poznała u szczytu kariery Arystotelesa Onassisa. Dla niego przestała śpiewać i zaszła w ciążę, choć dziecka nigdy nie urodziła. Kapryśny miliarder traktował ją okrutnie i wkrótce ożenił się z Jacqueline Kennedy...

 Więcej powiedziałam TUTAJ

Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna? - Jeanette Winterson


Tytuł "Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?" to słowa, jakimi matka odpowiedziała autorce, kiedy ta oznajmiła, mając 16 lat, że wyprowadza się z domu, bo chce żyć szczęśliwie z inną kobietą. Matka wypełnia strony tej autobiografii niczym wszechwładna i znienawidzona bogini, pragnąca kontrolować wszystkie aspekty życia swej adoptowanej córki; dzisiaj jednak Jeanette Winterson traktuje ją niemal ze współczuciem, widząc w niej kobietę samotną i pozbawioną miłości. Autorka otwarcie wyznaje zresztą, że jest to nie tyle typowa autobiografia, ile raczej legenda, kolejna wersja jej życia, utkana na równi z faktów, jak i wyobrażeń na temat przeszłości.

To podróż w głąb szaleństwa i z powrotem, którą autorka odbyła w poszukiwaniu biologicznej matki. Historia o tym, jak dążyć do szczęścia. O dziewczynie, która nie mogąc dostać się do domu, spędza noc na jego progu. O religijnej fanatyczce oczekującej na Armagedon. O dorastaniu na północy Anglii, w przemysłowym miasteczku podlegającym drastycznym przemianom. Wreszcie o wszechświecie jako kosmicznym koszu na odpadki.

To z pewnością najbardziej poruszająca książka Winterson. Napisana bez cenzury. Pod koniec jej emocjonalna siła poraża i sprawia, że pozorny brak pisarskiej wirtuozerii wydaje się autorskim podstępem. Wiąże uwagę czytelników niczym niewidoczne linki, by później odsłonić koszmarny smutek, od którego nie ma ucieczki…

Pewnie większości Wam nic nie mówi imię i nazwisko autorki. Mi też nic nie mówiło. Kiedyś, jeszcze na studiach zobaczyłam tą książkę na półce i po przeczytaniu tytułu wiedziałam jedno: Muszę to przeczytać!
Nie zawiodłam się! Książka porusza dosyć trudne tematy:  adopcję, trudne relacje z matką, orientację homoseksualną. Jeanette opisała to swoje życie tak wzruszająco, że do dziś pamiętam zarwaną nockę nad ta książką.