Co dzieje się gdy artystyczny smaczek i
piękna historia zostają zmieszane z pięknymi wizualnymi uniesieniami przy
pomocy obrazów?
Tak piękną mieszankę serwuje nam Colleen
Hoover w swojej powieści „Confess”. Och jak dawno nie miałam czasu zatopić się
w lekturze! I choć ta niezwykle mnie wciągnęła, ja wciąż nie miałam czasu jej
dokończyć. Najzwyczajniej w świecie wpadłam w
pracoholizm i nic poza pracą za bardzo nie byłam w stanie zdziałać.
Przejdźmy jednak do książki. Jakie
bolączki tym razem serwuje nam pani Hoover?
Opis
Niewypowiedziane pragnienia, bolesna
przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją.
Utalentowany malarz kolekcjonuje anonimowe wyznania i przenosi je na płótno,
zamieniając słowa w obrazy, w których ukrywa też własne tajemnice.
Auburn pojawia się w jego galerii akurat
wtedy, gdy Owen szuka asystentki. Dziewczyna od kilku lat walczy o odzyskanie
normalnego życia i desperacko potrzebuje pieniędzy. Zakochanie się w
przystojnym malarzu nie jest częścią jej planu, ale przekorne przeznaczenie
stawia na swoim. Wydaje się, że Owen jest dla niej szansą na znalezienie
ukojenia i wsparcia, a ona dla niego natchnieniem i nowym kolorem w
autoportrecie.
Wzajemne uczucie dodaje życiu barw,
jednak tajemnice zaczynają tworzyć rysy na ich związku. Auburn odkrywa, że
przeszłość ukochanego może odebrać jej to, co dla niej najważniejsze. Głos
serca podpowiada jednak, że miłość wymaga największych poświęceń. Wszystkie
wyznania, które przeczytacie w tej powieści, są prawdziwe.
*źródło – wydawnictwo Otwarte
Recenzja
Nie wiem co bardziej ciągnęło mnie do
tej książki: czy nazwisko uwielbianej pisarki, chęć oderwania się od rzeczywistości
czy piękne obrazy zawarte wewnątrz…
Tymi ostatnimi jestem stanowczo
zachwycona! Już sama autorka swoje podziękowania kieruje do Danny’ego O’Connera,
twórcy owych dzieł, który zgodził się na wykorzystanie jego prac. Od razu
przeszukałam Internet, gdyż jestem totalnie zauroczona. Niezwykle przemawia do
mnie jego pomysł na obrazy i zdecydowanie byłabym w stanie powiesić je na wszystkich
ścianach swojego domu.
![]() |
Źrodło |
![]() |
Źródło |
Historia
Tu Colleen jak zawsze mnie nie zawiodła.
Sięgając po jej powieści oczekuję czegoś niezwykle emocjonalnego oraz
nieoklepanego. Romans w jej wykonaniu jest jednym z nielicznych do
zaakceptowania, gdyż cała historia miłosna jest tylko tłem całego bólu,
przeszłości i emocji z jakim zmagają się nasi bohaterowie.
Bohaterowie
Ona – Auburn , choć niezwykle młoda
bardzo doświadczona przez życie. Z całym bagażem doświadczeń poznaje jego – Owena:
artystę, o reputacji rozrabiaki, ale im w tym prawdy?
Bardzo podoba mi się, że Hoover w swoich
powieściach nie idzie na łatwiznę, wciąż rzuca swoim bohaterom kłody pod nogi,
jednak to dzięki temu tak bardzo się do nich przywiązujemy, kibicujemy ich
uczuciu i wyborom życiowym.
Wątek romantyczny
Budujące się między bohaterami uczucie
jest niezwykle subtelne i miłe w odbiorze. Chemia pomiędzy nimi działa magnetycznie,
bohaterowie zdecydowanie wiedza czego pragną ale czy będą wstanie pogodzić
swoje uczucia ze zdrowym rozsądkiem?
![]() |
Źródło |
Wątek psychologiczny
To za co najbardziej cenię powieści
autorki. Zawsze umieszcza w nich jakiś konkretny problem społeczny, z którym muszą
radzić sobie bohaterowie. Często zadziwia, smuci, bywa że zachwyca. Dzięki temu
książka nie jest nijaka.
Podsumowanie
„Confess” podobało mi się bardzo. Jednak
wśród przeczytanych książek Colleen Hoover musze przyznać mu trzecie miejsce,
tuż po Maybe Someday i Hopeless, a przed Ugly Love.
Niezwykle książka wpłynęła na moją
wyobraźnię i wiele obrazów na swój sposób starałam się zobaczyć swoimi oczami.
Zgadzam się z Twoją opinią w stu procentach. Autorka nie zawiodła. Pojawił się ciekawy motyw, piękna fabuła i emocje. Książkę czytałam już dość dawno, a wciąż dobrze pamiętam jej treść. Teraz poluję na "It ends with us" :)
OdpowiedzUsuńPiękna powieść, zdecydowanie warta uwagi :)
OdpowiedzUsuńMuszę w końcu przeczytać coś autorstwa Hoover!
OdpowiedzUsuńSama historia jest rzeczywiście piękna i poruszająca. Mnie osobiście rozczarowało zakończenie, które jak dla mnie było zbyt spłycone, trochę jakby za szybko wszystko się stało. Odniosłam wrażenie, że Colleen Hoover poszła po najmniejszej linii oporu ;) Niemniej jednak historia jest warta uwagi :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
http://czytanie-i-inne-przygody.blogspot.com/
Koniecznie muszę przeczytać.
OdpowiedzUsuńMam na swoim koncie czytelniczym mało książek tej autorki, więc zdecydowanie muszę to nadrobić. "Confess" bardzo chciałabym przeczytać, choćby ze względu na to, że bohaterem jest artysta :)
OdpowiedzUsuńCzytałam tylko Hopeless i zakochałam się w stylu pisania tej au troki. Jakoś teraz nie sięgnęłam po nic więcej co wyszło z jej pióra, ale mam nadzieje, że Confess też przeczytam.
OdpowiedzUsuńMnie tam wszystkie książki pani Hoover się podobają, ta nie odbiega od tego :)
OdpowiedzUsuńJeszcze nic nie czytałam tej autorki, ale w końcu to się zmieni ;).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Lady Spark
[kreatywna-alternatywa]
Cóż za łakoć! :D Jeśli chodzi o książkę, nie przeczytałam jeszcze ani jednej powieści autorki.
OdpowiedzUsuńJa autorkę mam dopiero w planach, ale już jedną jej książkę posiadam na swojej półce i jeśli mi się spodoba to z pewnością z czasem będę uzupełniała sobie swoją biblioteczkę o jej pozycję ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)