Czy tylko dla mnie czas leci tak
potwornie szybko? Wydaje mi się, że niedawno obchodziliśmy Nowy Rok, a tu za
chwilę, owszem będziemy świętować pierwszy dzień miesiąca ale maja!
Uwierzyć nie mogę. Z związku z tym, jakiś czas temu naszło mnie na wspomnienie moich noworocznych postanowień. Mam od wielu lat na tej liście taki wyrzut sumienia, który nosi nazwę: poprawię swój angielski. Podobne cele sobie wyznaczyliście na ten rok? Różnie to z tymi językami obcymi jest. Dopóki człowiek chodzi do szkoły, prawie codziennie ma do czynienia z językiem, później są studia, tam raczej utrwalamy już tylko to, czego nauczyliśmy się wcześniej, a gdy przychodzi okres pracy, kończy się styczność zaczynają się problemy w przypomnieniu sobie najprostszych słów.
Uwierzyć nie mogę. Z związku z tym, jakiś czas temu naszło mnie na wspomnienie moich noworocznych postanowień. Mam od wielu lat na tej liście taki wyrzut sumienia, który nosi nazwę: poprawię swój angielski. Podobne cele sobie wyznaczyliście na ten rok? Różnie to z tymi językami obcymi jest. Dopóki człowiek chodzi do szkoły, prawie codziennie ma do czynienia z językiem, później są studia, tam raczej utrwalamy już tylko to, czego nauczyliśmy się wcześniej, a gdy przychodzi okres pracy, kończy się styczność zaczynają się problemy w przypomnieniu sobie najprostszych słów.
Jestem osobą strasznie zabieganą,
ogólnie o słomianym zapale, obecnie straszliwie zajętą i zapracowaną. Jak w
takim biegu znaleźć chwilę dla siebie i dla swojego umysłu? Jest ciężko…
Co jednak mnie skłoniło do walki?
Ostatnio staram się o zmianę pracy i we wszystkich prawie ofertach wymagany
jest język obcy – angielski na wyższym poziomie niż obecnie posiadam.
Myślałam o różnych sposobach: oglądaniu
seriali w oryginale (nie da rady nie rozumiem i za szybko), czytanie w
oryginale(jest lepiej, jednak trzeba mieć słownik pod ręką), wyznaczanie sobie
wybranych słów do codziennej nauki(bez przypominania to wszystko wyparowuje).😓
Z pomocą i ciekawą propozycją wyszła mi
firma SuperMemo ze swoim produktem Olive Green.
Czym jest projekt Olive Green?
To przełomowe połączenie interaktywnego filmu, gry komputerowej i aplikacji służącej
do nauki języka angielskiego. Projekt, rozwijany przez wydawnictwo
SuperMemo World, jednego z najbardziej utytułowanych producentów
multimedialnych rozwiązań edukacyjnych, w tym kursów online, otwiera nowy
rozdział w dziedzinie edutainment, czyli nurtu zakładającego naukę przez
zabawę.
Fundamentem
produktu jest film fabularny – mroczny kryminał
opowiadający historię potwornie spapranej kradzieży. Jednak fabuła filmu wymyka
się gatunkowym klasyfikacjom – obok scen akcji w starym dobrym stylu mamy tu
rodzinne sekrety, wielowymiarowe postaci i historię miłosną.
Po drugie, Olive Green to gra
komputerowa. Olive Green jest filmem
interaktywnym, co oznacza, że widz jest jednocześnie graczem, który może
wpływać na przebieg akcji filmu. Wciela się on w liczne i zróżnicowane
postaci – od nastolatka we władzy hormonów po bezwzględnego gangstera –
wykonując cały szereg zadań. Może to być coś równie banalnego jak „rozwalanie”
przeciwników, ale może to być również podjęcie trudnych moralnie decyzji.
Oczywiście, od wyniku gry zależeć będzie bardzo wiele – np. to, czy dana postać
nie trafi na tamten świat.
Ale przede wszystkim – z Olive Green
można szybko i łatwo nauczyć się angielskiego! Olive Green jest kompleksowym kursem języka angielskiego, opartym na
filmie fabularnym. To nauka angielskiego od poziomu podstawowego do
zaawansowanego bez jednego ziewnięcia. Jak to możliwe? Najprostszym sposobem,
żeby się przekonać, będzie zagranie w grę. Zapewniamy jednak, że po Olive Green
nauka angielskiego nigdy już nie będzie tym samym!
Jakie mnie naszły refleksje po
zapoznaniu się z Olive Green?
Przyznam, że z wielkim zapałem zabrałam się
do podszkolenia swojego języka. Firma SuperMemo swoją ofertą wyróżniła się pozytywnie,
kierując do swoich klientów tak ciekawie skonstruowaną formę kursu językowego.
Na początku miałam pewne obawy, co do
tego czy poradzę sobie z poziomem. Przez moją bierność językową, sama nie jestem
w stanie ocenić na jakim poziomie znajduję się obecnie. Na szczęście startujemy od poziomu A1 i po kilku etapach
przenosimy się o poziom wyżej, aż dojdziemy do poziomu C1. I wiecie co? Nie
było tak strasznie 🙂
W zestawie otrzymujemy płytę z pełnym filmem interaktywnym,
nagraniami Mp3 oraz programem do nauki języka. Dla mnie, jako mola
książkowego chyba żadna nauka nie zakończyłaby się pozytywnie, jeżeli nie miałabym
dostępu do wersji papierowej. Na szczęście w
komplecie dostajemy 3 książki z poziomami: podstawowymi, średnim oraz
zaawansowanym. Ciekawym bonusem jest kod
dostępu, który umożliwia korzystanie z kursu online na stronie oraz na
urządzeniach mobilnych.
Oczywiście każdy może sobie wybrać
preferowaną formę nauki. Ja postawiłam na oglądanie scenek z napisami
angielskimi(gdyż rozumienie ze słuchu nie idzie mi, aż tak dobrze), oraz
ponowne zapoznawanie się ze sceną umieszczoną w książce. Umożliwiło mi to
przypomnienie sobie pewnych wyrazów, poznanie nowych, osłuchanie się z ich
prawidłową wymową. Niezwykle pomocny jest słowniczek zawierający najtrudniejsze
słowa z każdej sceny. Nie trzeba szukać i wertować stron, wszystko mamy, w
konkretnym miejscu. Idealnie trafiło to w moje umiejętności. Autor dobrze „wycelował”,
które słowa sprawiają największą trudność.
Co do samego filmu, z którym mamy do czynienia.
Nie ma co ukrywać – nie jest to jakieś wybitne kino. Jest za to dobrze dostosowany
do potrzeb człowieka nie znającego języka angielskiego zbyt dobrze. Dialogi są
tak skonstruowane, aby nie sprawiały zbyt dużego problemu w zrozumieniu. Aktorzy w większości mówią bardzo zrozumiale i
przynajmniej na początku w wolniejszym tempie (nawet jeśli mamy do czynienia z
francuskim bohaterem, jego akcent nie stanowi problemu).
Pamiętajmy, że oprócz tego, co uda nam się
zapamiętać podczas oglądania i czytania poszczególnych scenek kurs oferuje nam
również dostęp do metody powtórek
SuperMemo. Metoda ta, ma za zadanie pomóc nam utrwalić materiał, który
opanowaliśmy. Bądźmy realistami, to że nauczyliśmy się czegoś nie oznacza, że będziemy
to pamiętać do końca życia. Niestety ludzki mózg musi radzić sobie z ogromną
ilością informacji, a te których nie utrwalamy, zwyczajnie są zapominane.
Pomocne w nauce z kursem Olive Green jest możliwość mobilnego korzystania z
kursu, gdzie z pomocą smartfona, w wybranym przez nas miejscu i czasie możemy
utrwalać zdobyte wcześniej informacje.
Czy było coś co w kursie mi się nie
spodobało?
Tak. Mianowicie, mamy tu do czynienia z
filmem interaktywnym. Przychodzą momenty, kiedy to my mamy podjąć decyzję
dotyczącą postępowania głównych bohaterów. Wielka szkoda, że wybór jest
ograniczony tylko do dwóch opcji, w tym z góry założone jest, iż musimy wybrać
konkretną, inaczej naszego bohatera spotka coś złego. Nie zawsze tak jest, są
pytania, w których twórca daje nam „wolną rękę”, jednak są to sceny nie
zmieniające fabuły(przynajmniej według moich odczuć).
Kolejnym moim małym „ale” będzie fakt,
iż zamiast kryminału, chętniej widziałabym jakąś obyczajówkę, w której to
bohater stara się ułożyć sobie życie w wielkim mieście, znajdując pracę, miłość
itd. Dlaczego? Jest to zwyczajnie bardziej praktyczne. Kryminał oczywiście jest
ciekawszą alternatywą, jednak wydaje mi się, że umiejętność zakupu bułek w
języku angielskim przyda nam się bardziej niż słownictwo dotyczące kradzieży :D
Chcielibyście pewnie wiedzieć, jak
oceniam swoją wiedzę, po przetestowaniu kursu?
Po pierwsze, czuję miłe uczucie możliwości uczenia się w przyjemny sposób. Odbiega to od zwykłego wkuwania słówek, uczymy się, aby zrozumieć akcję filmu.
Po drugie, przede mną jeszcze wiele pracy. Nie liczcie na to, że napiszę: Kurs Olive Green odmienił moje życie i teraz doskonale mówię po angielsku . Byłabym śmieszna wystawiając taką opinię. Co nie oznacza, że nie mogłabym napisać tego po kilku miesiącach wytężonej pracy z kursem. Obecnie czuję, że odświeżyłam wiele zapomnianych zwrotów, nauczyłam się kilkunastu stwierdzeń. Z nakładem własnej pracy i czasem, który poświęcę na naukę myślę, że mogę dojść do przyzwoitego poziomu wiedzy ;)
Po trzecie, naprawdę dobrze bawiłam się przy tej nauce. Zaangażowałam w to jeszcze młodszego brata- gimnazjalistę i muszę stwierdzić, że kurs sprawdził się zarówno u osoby uczącej się na bieżąco, jak i nie praktykującej języka :)
Kurs Olive Green to ciekawe i nowoczesne rozwiązanie dla wszystkich osób, chcących
poprawić swój angielski w prosty i przyjemny sposób.
Dziękuję firmie SuperMemo za możliwość
skorzystania z ich produktu.
Ps. A wy macie jakiś sprawdzony sposób
na naukę języka angielskiego? 🙂
Szkoda, ze dotyczy to tylko języka angielskiego którym posługuje sie biegle. Ale to wszystko poszło do przodu, ja pamietam jeszcze programy SITA. Z okularami i muzyka relaksująca :) myśle ze taka interaktywna zabawa jest bardzo fajnym pomysłem, a zrobienie z niej poniekąd zagadki kryminalnej ma pewnie zaciekawić większe grono czytelników, No i wiesz nigdy nie wiesz w jakiej sytuacji sie znajdziesz sama mieszkam na wyspach i przydatna jest jednak kryminalna terminologia gdyż niestety nie jest tu najbezpieczniej ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zaprasZam do mnie na kryminały ;)
Czytankanadobranoc.blogspot.ie
U mnie tez aktualnie wrazenia z tego kursu :) ja z kolei nie obejrzalabym obyczajowki, wole kino akcji :D
OdpowiedzUsuńJa angielskiego uczę się w szkole, ale w zrozumieniu tego języka pomagają mi filmy i seriale. Ten kurs to całkiem niezła sprawa! Z chęcią podszkoliłabym swoje umiejętności.
OdpowiedzUsuńhttp://weruczyta.blogspot.com/
Ooo takiego kursu jeszcze nie widziałam :)
OdpowiedzUsuńZawsze byłam dobra z angielskiego (i nauki języków obcych w ogóle), ale chciałabym w taki sposób spróbować podszlifować na przykład język niemiecki ;)
OdpowiedzUsuńChętnie wypróbowałabym taki kurs, bo angielski od zawsze wchodzi mi średnio.. tak jak każdy język obcy. Nie mam do nich głowy, więc byłoby to dla mnie dobre doświadczenie :)
OdpowiedzUsuńBuziaki :*
Hey! I am new at your blog (: I am following you now(;
OdpowiedzUsuńI hope you can visit mine and follow me back (; Have a good day!
Rewelacja, jestem pod wrażeniem. Chyba sama się zdecyduję :)
OdpowiedzUsuńBardzo interesujący kurs i ciekawa nowość. Ja na razie jestem na etapie fiszek :) .
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Świetna sprawa. Taki kurs to i ja bym chętnie wypróbowała.
OdpowiedzUsuńAleż innowacyjny pomysł na naukę. Cieszę się, że pojawiają się takie metody, które nie ograniczają się wyłącznie do nudnych książek. Naprawdę mi się podoba i ile ma zalet. Gdyby nie to, że jestem z wykształcenia nauczycielem właśnie angielskiego i samego języka mam już powyżej uszu, to sama bym w taki zainwestowała. Będę polecać w moim środowisku :)
OdpowiedzUsuńSpokojnie, nie tylko tobie czas tak pędzi ;) Co do kursu- chętnie bym wypróbowała.
OdpowiedzUsuńSłyszałam już o nim i bardzo mnie zainteresował! To musi być fajna sprawa, no i połączenie przyjemnego z pożytecznym zawsze w cenie. ;)
OdpowiedzUsuńCzego to już nie wymyślą, byleby zachęcić do uczenia się angielskiego. Ale ciekawy sposób ;)
OdpowiedzUsuńNie martw się, też mi ten czas leci tak szybko. Już za momencik wakacje!
Pozdrawiam
To Read Or Not To Read
Kolejna ciekawa inspiracja do nauki języka obcego. :)
OdpowiedzUsuńBookendorfina
.
OdpowiedzUsuńJestem bardzo ciekawa, co sądzicie o kursie językowym na stronie, a konkretnie w szkole https://lincoln.edu.pl/ Zależy mi na tym, aby poznać wiele różnych informacji i aby poznać język obcy na wyższym poziomie. Powiem szczerze, że w domu też już często właśnie uczę się oglądając filmy po angielsku i coś powoli zaczynam rozumieć, bo angielski nie jest mi do końca nieznany.
OdpowiedzUsuńMoże być pomocne, chociaż ja wolę moją szkołę językowa http://szkola-jezykowa-krakow.eu/metody-nauczania/
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie to zostało opisane. Będę tu zaglądać.
OdpowiedzUsuń